- Napiję się herbaty, obejrzę coś dobrego i pójdę spać. Co obejrzę? Może jakiś tenis, bo jestem tenisową maniaczką - powiedziała Maja Chwalińska po awansie do finału Rolanda Garrosa. Polka nie otwiera szampana. Nie tylko dlatego, że jest chora. I nawet nie dlatego, że ma jeszcze robotę do wykonania. Korespondencja z Paryża wysłannika Sport.pl, Łukasza Jachimiaka.

- Może zrobić jeszcze więcej, a dlaczego nie? Co może ją powstrzymać? - pyta Alex Corretja. - Przed trzecią rundą pierwszy raz usłyszałam, kim jest Maja Chwalińska. Teraz już…

- Maja inspiruje, bo jest niesamowita w profesjonalizmie, w swojej miłości do tenisa. Człowiek czuje, że to, co robi, ma sens - mówi szef jej klubu BKT Advantage w Bielsku-Białej,…