Cudowna historia, ale bez happy endu. Maja Chwalińska przegrała w finale Rolanda Garrosa z Mirrą Andriejewą. Polka w pomeczowym wywiadzie podkreśliła jednak, jak ważne były dla niej minione tygodnie. Podziękowała też rodzinie i pogratulowała Rosjance pierwszego w karierze wielkoszlemowego triumfu.

Fot. REUTERS/Benoit Tessier

Dziewięć meczów z rzędu wygrała Maja Chwalińska w Paryżu. Dzięki temu została pierwszą finalistką Rolanda Garrosa, która swoje zmagania rozpoczęła od kwalifikacji. Na swojej drodze pokonała między innymi mistrzynię olimpijską Qinwen Zheng, byłą trzecią zawodniczkę świata Marię Sakkari, czy rozstawione Elise Mertens, Annę Kalińską i Dianę Sznajder.

Zobacz wideo Niebywała historia Chwalińskiej. Przeżyła koszmar, teraz rządzi w Roland Garros

24-latka we Francji nie mierzyła się jednak z zawodniczką tak mocną, jak Mirra Andriejewa. Rosjanka również grała o swój pierwszy triumf w Wielkim Szlemie i to właśnie ona mogła wznieść po meczu trofeum im. Suzanne Lenglen. 19-latka wygrała finał 6:3, 6:2 i choć Polka zaprezentowała się dobrze, nie była w stanie powstrzymać rywalki.