3:6, 2:6 - takim wynikiem zakończył się finał Roland Garros z perspektywy Mai Chwalińskiej. Polka uległa Mirrze Andriejewej, ale mimo to, może być dumna z tego, co osiągnęła w Paryżu. Zaskoczyła cały świat. Zaskoczyła nawet samą siebie, o czym najlepiej świadczy jej wpis. Tak podsumowała to, co wydarzyło się w trakcie ostatnich trzech tygodni. Zwróciła się też do... Dawida Podsiadło!

- Panie i panowie, proszę. Panie i panowie... - tak sędzia Miriam Bley próbowała uspokoić polskich kibiców przed setbolem dla Mai Chwalińskiej. A teraz już nikt nie zatrzyma…

Co to był za mecz! Jednak do rewelacyjnych spotkań na Roland Garros z udziałem Mai Chwalińskiej zdążyliśmy się już przyzwyczaić - w końcu przed dzisiejszym starciem z Dianą…