- Maja Chwalińska poruszyła serca ludzi, bo gra tak, że ludzie ten tenis rozumieją - mówi Mats Wilander. Ale choć legendarny Szwed zachwyca się Polką, to w finale Rolanda Garrosa stawia na Rosjankę Mirrę Andriejewą. - Przyznaję, że co do Mai już raz się pomyliłem - mówi jednak. Korespondencja z Paryża wysłannika Sport.pl, Łukasza Jachimiaka.
- To ważny moment w historii tenisa. To, co robi Maja Chwalińska, daje nadzieję wielu dziewczynom, które nie są najwyższe i nie uderzają najmocniej – mówi Alex Corretja.
W oczekiwaniu na finał Rolanda Garrosa legendarni tenisiści naprawdę rozpływają się w zachwytach nad Polką. Ale rozum każe im typować zwycięstwo Rosjanki.
Rosjanka pod presją. Chwalińska na pewno nie jest faworytką
Mirra Andriejewa ma 19 lat, 175 cm wzrostu i numer osiem przy swoim nazwisku. Choć zagra w finale turnieju wielkoszlemowego po raz pierwszy w życiu, to nie oderwie łatki zdecydowanej faworytki. Już dwa lata temu błysnęła talentem, dochodząc w Rolandzie Garrosie do półfinału i pokonując po drodze Arynę Sabalenkę. Teraz w swoim drugim wielkoszlemowym półfinale w karierze nie dała żadnych szans Marcie Kostiuk. Ukrainkę, która wygrała na mączce 17 meczów z rzędu, pokonała 6:1, 6:3.






