Maja Chwalińska musi kombinować, przekuwa więc swoją słabość w siłę. Nie tylko na korcie. Najpierw mówiono, że jest za drobna, potem, że za mała. Później, że z tym stylem gry się nie da nic osiągnąć.

- Powiedziałbym, że pecha już ma za sobą. W pierwszej części kariery miała tyle kontuzji, których się nie spodziewaliśmy. Były różne perypetie, o tym każdy wie - przyznał po meczu…

Maja Chwalińska pierwszy raz w życiu zagrała na największym korcie Rolanda Garrosa, a później po raz pierwszy miała konferencję w największej sali. Tu i tu poradziła sobie…