Za każdym centymetrem wzrostu tenisistki kryje się większy zasięg czy mocniejszy serwis. Na szczęście już nie pomysł na grę i odporność psychiczna, co udowodniła Maja Chwalińska w drodze do ćwierćfinału Rolanda Garrosa.
Maja Chwaliński nieraz słyszała, że jest do tenisa "za niska". 164 centymetry wzrostu to o 12 centymetrów mniej niż Iga Świątek.
Ale już o centymetr więcej niż Włoszka Jasmine Paolini, która przecież dochodziła do finałów French Open 2024 i Wimbledonu 2024. Pochodząca z Dąbrowy Górniczej Chwalińska wie, że nie ma tyle siły co rywalki, więc przede wszystkim musi na korcie myśleć. Świetnie zmienia tempo gry, a jej skróty śnią się rywalkom po nocach. Te atuty zawiodły Maję aż do ćwierćfinału Rolanda Garrosa.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny













