Maja Chwalińska musi kombinować, przekuwa więc swoją słabość w siłę. Nie tylko na korcie. Najpierw mówiono, że jest za drobna, potem, że za mała. Później, że z tym stylem gry się nie da nic osiągnąć.
- To moje marzenie - mówi Polskiej Agencji Prasowej 14-letnia dziewczyna z niesfornymi włosami związanymi w kitkę. Wypowiada się spokojnie, z pewnością siebie, nie jest wstydliwa, jak większość jej rówieśniczek. Ale o czym marzy nastolatka? Jak każda tenisistka, o wygraniu turnieju wielkoszlemowego.
24-letnia już Maja Chwalińska zagra w środę 3 czerwca w ćwierćfinale o półfinał Roland Garrosa i będzie najbliżej spełnienia swojego marzenia. I to mimo że niewielu w przeszłości widziało w niej tenisistkę.
Materiał promocyjny
zbrodnia












