Odejście Radosława Piesiewicza jest coraz bliżej. Prezes PKOl-u stracił poparcie nawet sprzyjającej mu do tej pory Komisji Rewizyjnej. By uniknąć utraty stanowiska, działacz postanowił przyjąć nową taktykę. "Od 22 maja nie zwołano ani zebrania zarządu, ani prezydium" - przekazują "WP Sportowe Fakty". W ten sposób Piesiewicz próbuje zapobiec głosowaniu ws. jego odwołania.

Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

W lutym tego roku odbyła się najważniejsza zimowa impreza czterolecia - w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo zorganizowano bowiem zimowe igrzyska olimpijskie. Występy Polaków - przede wszystkim Kacpra Tomasiaka i Władimira Semirunnija - przyniosły wielką chlubę, jednak władzom Polskiego Komitetu Olimpijskiego przyprawiły one spory ból głowy.

Zobacz wideo Kibice Hiszpanii i Argentyny po finale mundialu

Prezes PKOl, Radosław Piesiewicz, poróżnił się bowiem z ważnym sponsorem - grupą Polsat Plus, pod której skrzydłami znajduje się telewizja Polsat oraz operator telekomunikacyjny Polkomtel. Piesiewicz podjął też decyzję o podpisaniu umowy z giełdą kryptowalut Zondacrypto - spółka ta oferowała nagrody dla sportowców za wyniki na igrzyskach, ale niedługo po zakończeniu zmagań... upadła.