Jedna dziewczynka, ośmioletnia, na placu zabaw wyciągnęła portmonetkę i krzyknęła, że jeżeli plac zabaw jest zamykany przez pieniądze, to ona może się dorzucić do remontu - mówi Magda.

Magdalena wraz z innymi rodzicami mieszkającymi w okolicy Sadku Natolińskiego na Ursynowie zebrała blisko 1000 podpisów pod petycją w sprawie obrony stojącego tam placu zabaw. Na zielonym skwerku między blokami powstał on w 2018 roku dzięki budżetowi obywatelskiemu. Ale w ostatnim czasie stopniowo zaczęły znikać z niego zabawki.

- Hamaka już nie ma, trampolina, stół, ławki też zniknęły, dzielnica to wszystko zabiera. Kolejne zabawki też są w fatalnym stanie, ale nikomu tego nie zgłaszamy, bo zaraz zniknie wszystko - mówi Magda.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny