Wrocławski magistrat odciął go od dotacji, wojsko przygwoździło wysokim czynszem. Jan Pionek dostał ultimatum. Jego Fundacja "Weź Pomóż" do końca miesiąca musi się wyprowadzić. Inaczej wszystkie dary dla potrzebujących zostaną zutylizowane na koszt społecznika.

- Mogą mi zabrać wszystko, ja i tak już nic nie mam - mówi Jan Piontek na nagraniu, które Fundacja "Weź Pomóż" zamieściła w serwisach społecznościowych. Stoi przed budynkiem przy ul. Poznańskiej we Wrocławiu. Za jego plecami porozkładane dary. Kilkanaście osób wybiera z nich potrzebne rzeczy.

Matki dostają pieluchy dla dzieci. Starsza pani odbiera paczkę żywnościową. Ktoś przyjechał po wózek dla osoby niepełnosprawnej. Inni po środki czystości.

- Nie wiem, czy jestem dobry. Nieufnie podchodzę do tych, co siebie chwalą. Włącza mi się czerwona lampka, bo za słowami często nie idą czyny - mówi społecznik.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.