Kochani! Mamy dobrą wiadomość! Pan Janusz, który na początku roku stracił samochód będący jego domem i cały swój dobytek w pożarze, jest już w Domu Pomocy Społecznej. Zaopiekowany. Wreszcie bezpieczny - poinformowała bydgoska Fundacja Syloe.
66-letni pan Janusz przez trzy lata mieszkał w zaparkowanym na bydgoskich Glinkach pick-upie Mitsubishi L200. W niedzielę 18 stycznia rano na parkingu przy ul. Boya-Żeleńskiego wybuchł pożar, który doszczętnie strawił jego dom na kołach. Mężczyzna przeżył, ale ogień pochłonął jego dobytek - oprócz należącego do niego auta i ulokowanego w jego wnętrzu skromnego wyposażenia domowego gospodarstwa, spalił się też stojący obok skuter i nadpaliła plandeka przyczepki.
- Wyskoczył w samych skarpetach, jak siedział, bez butów - opowiadał "Wyborczej" mieszkaniec jednego z sąsiednich bloków. Swój samochód parkował w pobliżu, został uszkodzony w wyniku pożaru. - Ludzie tu go lubią, konfliktów nie ma. Zbiera złom, z tego żyje, jest w kryzysie bezdomności. Prawdopodobnie przewróciła się butla z gazem, którym się ten pan dogrzewał - mówił o mężczyźnie w kryzysie Bydgoszczanin.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.











