Sąd Okręgowy w Zielonej Górze podtrzymał wyrok, w którym uznano byłego lubuskiego marszałka za winnego kolizji z BMW. Polityk szybciej odzyska prawo jazdy, bo w chwili wypadku miał czystą kartotekę. Sąd wskazał także na winę młodego kierowcy BMW.
Szarżą Marcina Jabłońskiego, lubuskiego marszałka żyła w czerwcu 2025 roku cała Polska. Nagranie niebezpiecznej sytuacji na drodze upublicznił kierowca BMW, pokazując fragment zapisu z przedniej i tylnej kamery auta. Zmontowany przez dziennikarzy film szybko stał się w wiralem, a polityk KO został okrzyknięty piratem drogowym. Wkrótce stracił stanowisko.
Na nagraniu widać, jak jadący urzędową limuzyną siedzi na zderzaku kierowcy BMW. Gdy jadące lewym pasem sportowe auto nie chce zjechać mu z drogi, marszałek wyprzedza je prawym pasem. Do kolizji dochodzi, gdy marszałkowska skoda wraca na lewy pas - uderza najpierw w bok BMW, potem w barierki. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał. Policjanci zakwalifikowali je jako kolizję, ale sprawę skierowali do sądu, uznając, że sytuację powinni ocenić biegli.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.










