Na wrocławskim dworcu kobieta na wózku miała próbować dostać się do toalety dla niepełnosprawnych, ale nikt nie chciał otworzyć jej drzwi. - To upokarzające - mówi "Wyborczej" pani Julia, która widziała zdarzenie.
Do naszej redakcji zgłosiła się czytelniczka, pani Julia, opisując sytuację, do której doszło na dworcu Wrocław Główny. Jak relacjonuje, osoba poruszająca się na wózku przez blisko 40 minut bezskutecznie próbowała skorzystać z toalety dla osób z niepełnosprawnościami. Mimo wielokrotnego wzywania pracowników, nikt nie pojawił się, by otworzyć pomieszczenie.
Czytelniczka podkreśla, że nie znała kobiety na wózku ani jej sytuacji życiowej - po prostu została poproszona o pomoc - Myślałam, że to moment. Przecież w czym problem, aby otworzyć komuś toaletę - pisze. Według jej relacji sytuacja trwała jednak znacznie dłużej.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Ogłoszenie Płatne












