13 mieszkań wiceprezydenta Łodzi, zarobki prezesów przekraczające 400 tysięcy złotych, fuchy w spółkach i radach nadzorczych. To wszystko miałoby zniknąć z naszych oczu?
Związek Miast Polskich po raz koleiny wykazał się rozmachem. Organizacja kierowana przez prezydenta Wrocławia Jacka Sutryka domaga się zniesienia publicznej jawności oświadczeń. Argumenty? Bo to obnaża status majątkowy, a obawa przed stygmatyzacją i hejtem stanowi barierę w podejmowaniu służby przez wysokiej klasy ekspertów i menedżerów.
Czy dlatego właśnie służbę w radach nadzorczych zmuszeni są podejmować "jedynie" wiceprezydenci, urzędnicy, radni? Czy opinia publiczna miałaby stracić dostęp do informacji, ile posiadacze partyjnych legitymacji wyciągają z etatów i rad nadzorczych? Sprawdziliśmy na łódzkim przykładzie, co udałoby się "ukryć", gdyby pewnego dnia przerwany został coroczny, wiosenny rytuał publikacji oświadczeń.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny











