Kiedy sąsiad wpada w szał, nie śpimy przez kilka dni. Pod koniec lipca terroryzował nas przez 12 godzin non stop. Policja przyjeżdżała kilka razy, ale nic to nie dało. To są tortury - opowiada Dmytro.
- By odzyskać równowagę, musieliśmy wyjechać z miasta – dodaje Dmytro. - W spokojne dni też żyjemy w stresie, że znowu do nas przyjdzie. Jesteśmy u kresu sił.
Na nowe osiedle na ul. Mińskiej na Pradze Południe Dmytro przeprowadził się w czerwcu z Tatianą, swoją dziewczyną. Właścicielka lokum nie ukrywała, że piętro wyżej mieszka mężczyzna z zaburzeniami psychicznymi, ale para nie widziała w tym problemu. – Myśleliśmy, że jeśli sąsiad będzie niespokojny, zadzwonimy na policję i oni go zabiorą – uzupełnia Tatiana. Obydwoje do Warszawy uciekli tuż po rosyjskiej inwazji. Dmytro z Odessy, jego dziewczyna z Dniepru. Mieli po 17 lat. W Polsce skończyli studia. On jest programistą. Ona pracuje w kwiaciarni. – Coś pani pokażę – zapowiada Dmytro i sięga po telefon.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
MATERIAŁ PROMOCYJNY









