Przychodzą policjantki z dzielnicy, pytają: "Co u pana panie Mareczku? Miał pan posprzątać i nie posprzątał". Siedzą u niego pół godziny, potem wychodzą i wyczesują włosy na klatce. Kabaret. A u nas nic się nie zmienia - mówią mieszkańcy bloku w Nowej Hucie w Krakowie.
Na spotkanie pani Natalia przychodzi w apaszce owiniętej wokół szyi. Zakrywa nią ślady po ugryzieniach przez pluskwy. Jej sąsiadka podwija rękawy i pokazuje pogryzione całe ręce. - Tu się nie da żyć i znikąd pomocy - mówią załamani mieszkańcy osiedla w Krakowie. Niewysoki blok na osiedlu Bohaterów Września w krakowskiej Nowej Hucie z zewnątrz wygląda estetycznie. Porządna elewacja, odmalowane klatki schodowe, zadbany teren wokół. A mieszkańcy mówią: - Żyjemy tu jak w slumsach. Wszyscy cierpimy, bo jeden człowiek nie potrafi się ogarnąć. Prosimy o pomoc, ale znikąd jej nie dostajemy. Ta klatka tego dłużej już nie wytrzyma!
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny
Tylko na Wyborcza.pl








