Są świadkami naszej rozpaczy, przerażenia, wściekłości na los. W nowym cyklu "Tylko nie to" Anna Kalita rozmawia z osobami, które spotykamy, gdy przeżywamy życiowe dramaty.

Maciej Więcek: Bardzo często słyszę "Pan musiał pomylić adres!". Nie ma żadnej pomyłki: legitymuję się, przedstawiam pismo z sądu, a często również dowody rzeczowe w postaci np. screenów z chata, gdzie odbywał się straszny hejt, łącznie z nakłanianiem do samobójstwa. Bywa, że mama wiedziała o sprawie, ale dziecko uprosiło, żeby nie mówiła ojcu, albo zaskoczeni są oboje.

– Niestety, najczęściej agresja.

– Dzieciaki zawsze się tłumaczą w ten sam sposób. "To było tylko dla beki!" – bagatelizują. A dlaczego nie reagowali? "Bo nie chciałam/em być sześćdziesioną".

– Konfidentem, kapusiem. To bardzo popularne słowo w slangu freak fighterów. Wywodzi się z art. 60 kodeksu karnego, który dotyczy małego świadka koronnego. Tymczasem sądy - co mnie bardzo cieszy - podchodzą do takich spraw pryncypialnie! Jeśli na grupie było 20 osób, a hejtowały trzy, to na wywiad kuratorski idziemy nie tylko do tej trójki, ale wszystkich 20 dzieciaków. Bo każdy z nich (czynnie lub biernie) hejtował, a więc popełnił wykroczenie lub – jeśli w konsekwencji doszło np. do próby samobójczej – przestępstwo.