Ściany popękane od sufitu do podłogi, kilkucentymetrowe szczeliny, pęknięta posadzka na klatce. Spółdzielnia twierdzi, że jest bezpiecznie, ale mieszkańcy bloku przy ul. Hirszfelda 2 na Ursynowie przyznają wprost: "Boimy się tu mieszkać".
- Czy się boimy? A pan by się nie bał? Do nas na piętro to już nawet listonosz boi się wchodzić. W nocy słyszę, jak ściany trzeszczą, strzelają, pękają, tynki spadają. Stan bloku pogarsza się z dnia na dzień. Rano była zamiatana klatka, a po godz. 10 na podłodze znowu leżą odłamki gruzu. To się sypie – opisuje mieszkanka trzeciego piętra niewielkiego bloku przy Hirszfelda 2 na Ursynowie.
Wchodzimy do jej mieszkania. Ślady uszkodzeń widać niemal od progu. Nad drzwiami wejściowymi ściana jest popękana na całej szerokości. Tynk miejscami odpadł całymi płatami, odsłaniając betonową konstrukcję i dziurę. W środku widać instalacje. Szczeliny mają szerokość od kilku milimetrów do nawet kilku centymetrów i biegną wzdłuż styku ściany z sufitem.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny










