Jeszcze na początku czerwca władze spółdzielni z Ursynowa przekonywały, że mimo gigantycznych pęknięć w ścianach blok przy Hirszfelda jest bezpieczny. Teraz mieszkańcy usłyszeli, że muszą natychmiast opuścić swoje mieszkania.
Mieszkańcy trzypiętrowego bloku przy ul. Hirszfelda 2 miniony piątek będą wspominać jako koszmar. – Dostali informację o tym, że natychmiast opuścić budynek. Spółdzielnia zapewniła im hotel, część lokatorów wyniosła się do rodzin – mówi ursynowski radny Maciej Antosiuk, który od tygodni nagłaśniał fatalny stan techniczny bloku i walczył o bezpieczeństwo lokatorów.
O dramatycznej sytuacji lokatorów z Hirszfelda 2 pisaliśmy ledwie kilkanaście dni temu, 10 czerwca. Zobaczyliśmy wtedy na własne oczy ściany popękane od sufitu do podłogi, kilkucentymetrowe szczeliny przechodzące na wylot (widać było przez nie kable i przewody instalacyjne), uszkodzone posadzki. Mieszkańcy relacjonowali, że w nocy słyszą, jak ściany trzeszczą, a z sufitów lecą całe płaty tynku. Listonosze bali się wchodzić na górne piętra, a klatkę schodową przed zawaleniem miały ratować rzędy metalowych stempli budowlanych.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.








