Taka pseudohodowla w środku miasta. Jak to możliwe? - pyta Małgorzata Brzezińska z Fundacji dla Szczeniąt Judyta. Na kieleckim Zagórzu setki psów były przetrzymywane w boksach po starej chlewni. W trocinach znajdowały się ciała zwierząt.
Widok był trudny do uwierzenia, a skala działalności Kamila P. zaskoczyła służby.
Psy niewielkich ras - buldogi francuskie, maltańczyki, pudle miniaturowe, maltipoo, szpicle i inne - były trzymane w boksach po dawnej chlewni. - Dawno temu znajdowała się tu tuczarnia świń - opowiada Mariusz Gwardjan, zastępca świętokrzyskiego wojewódzkiego lekarza weterynarii. Nikt z inspekcji nie wiedział, że zabudowania i boksy były wykorzystywane na nowo - jako hodowla dla psów.
Według prokuratury łącznie 300 psów było "przetrzymywanych w sposób uniemożliwiający zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych". - To, co się znajdowało w tej dawnej chlewni, przypominało fabrykę szczeniąt. Hodowla nie była kontrolowana, bo właściciel nie zgłosił tego miejsca - przyznaje Gwardjan.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.









