Osoby spoza schroniska dyktowały nam, w którym kojcu ma być który pies albo komu powinnam oddać psa do adopcji. Nie godziłam się na to - mówi Katarzyna Eberhardt, była już kierowniczka schroniska w Bytomiu.

- To schronisko miało odbudowywać swój zniszczony wizerunek. Jak widać, nie pozwalają na to układy polityczne - alarmuje pani Joanna, mieszkanka Bytomia i martwi się, że już tak zostanie.

Katarzyna Eberhardt, kierowniczka schroniska, właśnie złożyła rezygnację. – Od zawsze los zwierząt był mi bardzo bliski. Prowadziłam dom tymczasowy, a wszystkie moje zwierzęta były adoptowane. Przebywanie z nimi, obserwowanie ich zachowań i relacji z ludźmi, przerodziło się w coś, czym zaczęłam się zajmować zawodowo. – mówiła Katarzyna Eberhardt, psia behawiorystka, gdy w marcu zaczęła kierować schroniskiem w Bytomiu.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny