Zgłoszenie dotyczyło psa, którego stan drastycznie pogarszał się z miesiąca na miesiąc, jednak na miejscu zastaliśmy nie tylko cierpiące zwierzę, ale i głęboko skrywany domowy koszmar - relacjonuje interwencję OTOZ Animals.

Wolontariusze OTOZ Animals przyjechali na ul. Odolańską na Mokotowie, żeby odebrać zaniedbanego psa. - Właściciel przywitał nas furiacką agresją, co zmusiło nas do natychmiastowego wezwania policji - czytamy w komunikacie organizacji na Facebooku. Trzy godziny później na miejscu byli już policyjni technicy kryminalistyki, a 84-letniego mężczyznę wyprowadzało z mieszkania czterech funkcjonariuszy.

Według relacji OTOZ Animals, w odizolowanym pokoju wolontariusze znaleźli zamkniętego, skrajnie zagłodzonego czteroletniego doga niemieckiego, pochodzącego z renomowanej hodowli FCI. Pies ważył 39 kg - prawidłowo odżywiany powinien ważyć dwa razy więcej. Był pokryty łupieżem i zmianami skórnymi, a jedynym dokumentem potwierdzającym opiekę weterynaryjną okazała się pieczątka za obowiązkowe szczepienie przeciw wściekliźnie. Organizacja podaje, że hodowca, od którego pies pochodzi, miał wiedzieć o jego tragicznym stanie zdrowia już od kwietnia. W skutek interwencji, pies, nazwany przez ratowników Pako, trafił do całodobowej kliniki weterynaryjnej. Zwierzę znajduje się aktualnie w domu tymczasowym pod stałą opieką lekarską.