Sprawą zajmują się olsztyńscy kryminalni z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu.
Piotr* mówi, że na całe szczęście psu nic się nie stało, bo tego, by im nie darował. Był zdenerwowany, nie pamięta wielu szczegółów, najważniejsze że jego york wyszedł z tego cały i zdrowy. On upadł, pies szczekał, ale zwierzaka nie odważyli się tknąć. Byli zajęci ucieczką.
- Wyszedłem z psem na spacer, po drodze zaszliśmy do sklepu a potem zahaczyliśmy jeszcze o biletomat. Kupiłem bilet i chciałem schować do portfela kartę, którą za niego płaciłem. I wtedy ktoś mnie przewrócił - wspomina i dodaje, że nie był to nieszczęśliwy wypadek.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny











