19 czerwca 2026, 09:15

Kobieta wyszła na spacer z psem i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie spuściła psa ze smyczy, a strażnicy nie rejestrowali tego "zdarzenia" telefonem trzymanym w dłoni podczas jazdy samochodem. Ostatecznie do sprawy wkroczyła policja.

Fot. Wladyslaw Czulak / Agencja Wyborcza.pl

W Gdyni wybuchła afera, która zaczęła się od naprawdę niewinnej sytuacji. Strażnicy miejscy dostrzegli kobietę z dzieckiem, która na pustym terenie spuściła psa ze smyczy. Pies spacerował po zieleni. Strażnikom ta sytuacja się nie spodobała. Jeden z nich wyciągnął zatem telefon z kieszeni i zaczął nagrywać zdarzenie. O sprawie donosi serwis Trojmiasto.pl.

Zobacz wideo Drift na ulicach Legnicy. 19-latka straciła prawo jazdy