Śmierć pani Osuchowej to dla nas punkt na osi czasu, kiedy zaczęło się sypać. Od kwietnia to już równia pochyła - mówi Ania, wolontariuszka Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Krakowie prowadzonego przez KTOZ.

- Dla mnie to był kawał życia. Poczułem się, jakbym w jednym momencie stracił całe grono bliskich mi osób. Psy, z którymi miałem codzienny kontakt, to byli moi przyjaciele. Można sobie wyobrazić, jak takie rozstanie wygląda. Tym bardziej że codziennie myślę o tym, jak część z nich radzi sobie z nagłą rozłąką - mówi jeden z wolontariuszy, którego pożegnało schronisko. W sumie takich osób jest dziewięć - pięć zwolniono, a czterem nie przedłużono umów.

Wolontariusze próbowali protestować i zatrzymać zwolnienia. Kiedy zwolniono jednego z ich koordynatorów, 74 osoby wysłały do kierownictwa list w jego obronie. Pod postem na Facebooku, w którym poinformowano o zwolnieniu drugiego koordynatora, pojawiło się ponad tysiąc reakcji. Wolontariusze podkreślali, że obaj koordynatorzy są kluczowi dla schroniska i że tylko oni wiedzą, jak obchodzić się z niektórymi agresywnymi psami. Te głosy niczego jednak nie zmieniły.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.