W kwietniu nasz pies się zatruł i musieliśmy jechać w nocy do weterynarza. Kosztowało nas to 500 złotych. Musiałam posprzedawać wszystkie prezenty, które dostałam, by wyjść na prostą - mówi Ola.

Ola ma 29 lat, mieszka wraz z 11 lat starszym mężem i psem w bloku na Saskiej Kępie. Za 50-metrowe mieszkanie płacą 3400 złotych miesięcznie. Rodzinę utrzymuje Ola, która za pracę w IT dostaje pięć tysięcy złotych na rękę. Jej mąż - z wykształcenia motion designer (montażysta, animator, twórca wideo) - od roku nie może znaleźć stałego zatrudnienia. Oboje, by związać koniec z końcem, łapią się wszelkich możliwych fuch.

Ale to nie wystarcza. - Nazywam naszą sytuację kontrolowanym ubóstwem. Mąż ostatnio powiedział, że ma docenta z biedy - śmieje się Ola. - W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że lepiej nie będzie, niezależnie od tego ile mam fuch i tak nie daje mi to żadnej stabilizacji. Praca może się nagle skończyć i wracamy do punktu zero – dodaje.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY, 18+