Technologiczny prekariat i docenci biedy. W Warszawie żyją w "kontrolowanym ubóstwie"
- W kwietniu nasz pies się zatruł i musieliśmy jechać w nocy do weterynarza. Kosztowało nas to 500 złotych. Musiałam posprzedawać wszystkie prezenty, które dostałam, by wyjść na prostą - mówi Ola.