24 lipca 2026, 08:07

Do czwartku do północy politycy PiS pod groźbą wykluczenia z partii mieli podpisywać deklaracje o nieprzynależności do stowarzyszeń. Europoseł PiS Piotr Müller twierdzi, że żaden z posłów należących do stowarzyszenia Rozwój Plus nie podpisał "lojalki".

Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

- Nie czuję potrzeby podpisywania lojalek, bo przychodzą mi złe skojarzenia, jeśli chodzi o tego typu dokumenty. Lojalność udowadnia się w inny sposób niż poprzez siłowe próby wymuszenia na nas oświadczeń. Jeszcze ten język, że "musimy się dostosować", "musimy to podpisać", jest upokarzający. Nie wiem, czy chodzi o to, by nas upokorzyć, czy o to, by się dogadać - stwierdził w TVN24 Piotr Müller, europoseł PiS, były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego, członek stowarzyszenia Rozwój Plus.

Polityk dodał, że "grupa, która w zaledwie tydzień przeprowadziła całą tę intrygę, widocznie ma taką mentalność". Wymienił przy tym byłego prezesa TVP Jacka Kurskiego, posła Jacka Sasina i europosła Patryka Jakiego. - To jest dla mnie przykre, jeżeli widzę, że grupa intrygantów przekonała mojego prezesa partii politycznej, wobec którego byliśmy i jesteśmy lojalni, do podejmowania decyzji o tym, by rozwalić największą partię opozycyjną w Polsce - ocenił Müller.