Gdyby Agata Wojda po raz drugi z rzędu nie dostała wotum zaufania od radnych, teoretycznie otworzyłoby to drogę do referendum w sprawie jej odwołania. PiS głosowanie jednak przegrał.
Marcin Stępniewski jeszcze przed sesją zapowiadał "Wyborczej", że on i pozostali radni z dziewięcioosobowego klubu PiS nie poprą wotum zaufania dla Agaty Wojdy.
Gdyby rada miasta drugi rok z rzędu nie udzieliła wotum, otworzyłoby to drogę do referendum w sprawie odwołania prezydentki Kielc. Choć byłoby ono trudne do przeforsowania - wymagałoby poparcia co najmniej trzech piątych radnych. Czy o referendum chodzi właśnie PiS-owi?
- W naszej ocenie powinno być oddolną inicjatywą mieszkańców, by nie narazić tego przedsięwzięcia na zarzut upolitycznienia - zarzekał się szef klubu PiS. - Gdy mieszkańcy podejmą tego rodzaju działania, będziemy je wspierać. Na chwilę obecną nie widzimy się w roli organizatora referendum. Agata Wojda z pewnością podnosiłaby, że odwołać chcą ją przeciwnicy polityczni, a dyskusja o fatalnej sytuacji miasta zeszłaby na drugi plan.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.













