Porodówkę w Ostrzeszowie dobiły protesty Konfederacji przeciw Gizeli Jagielskiej. Dyrektorka szpitala, była radna KO, zaproponowała jej pracę. Chciała uratować oddział, z którego odeszli wszyscy położnicy. Dostali lepsze oferty od byłej posłanki PiS a obecnie dyrektorki szpitala w sąsiednim Kępnie.
Jak informowaliśmy pół roku temu, ze szpitala w Ostrzeszowie odeszli jednocześnie wszyscy lekarze porodówki i oddziału noworodkowego. Przenieśli się do pracy w pobliskim szpitalu w Kępnie, którym od niespełna roku kieruje polityczka PiS Andżelika Możdżanowska. Lekarze zarabiali w Ostrzeszowie po 1,2 mln zł. Możdżanowska dała im więcej, choć jej placówka ma 10 mln długu. Przy tym - jak wskazują lokalni działacze KO - z przyczyn politycznych Możdżanowska zrezygnowała z 16,5 mln zł dotacji z KPO.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny
Collegium Humanum















