To przejaw systemowej dysfunkcjonalności publicznej ochrony zdrowia poza wielkimi aglomeracjami - przekonują społecznicy, którzy konsekwentnie i metodycznie walczą o szpital w Lesku. Placówce grozi likwidacja, bo tonie w długach i ma potężny problem z zatrudnieniem lekarzy.

Społecznicy, skupieni w Ruchu w obronie szpitala w Lesku, pod petycją do premiera Tuska o ratowanie placówki w dwa tygodnie zebrali 5677 podpisów. Na finał zbiórki weszli na połoninę Caryńską, gdzie symbolicznie zamknęli je w specjalnej skrzyni. Później pojechali z nią do Warszawy i nocowali pod Sejmem. Pikietowali również na rynku w Lesku.

W piątek, 19 czerwca, razem z pracownikami szpitala przyjechali do Rzeszowa, by spotkać się z Teresą Kubas-Hul, wojewodą podkarpacką, Teresą Gwizdak, dyrektorką podkarpackiego NFZ, i Elżbietą Łukacijewską, europosłanką z Bieszczad.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny