Naczelna Izba Lekarska ostrzega ws. rejestru zarobków lekarzy. Chcą rozmowy z Tuskiem

Szpitale powiatowe stracą swój główny atut - wyższe zarobki niż w metropoliach. Nie będą w stanie przyciągnąć kadry. Jednym słowem, stracą specjalistów - powiedział rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej (NIL) Jakub Kosikowski, komentując rządowy projekt ustawy o zarobkach medyków. Kosikowski wyjaśnił też, z czego często wynikają rekordowe zarobki lekarzy.

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Rząd przyjął we wtorek projekt ustawy umożliwiającej zbieranie informacji o zarobkach medyków w powiązaniu z numerem PESEL lub numerem prawa wykonywania zawodu (PZW). Ma to pozwolić na lepszą ocenę wpływu wynagrodzeń na koszty leczenia i lepiej planować finansowanie ochrony zdrowia - poinformowała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów w opisie projektu. To m.in. efekt sprawy warszawskiego lekarza w trakcie specjalizacji i byłego radnego Koalicji Obywatelskiej Dawida Kacprzyka, który w 2025 roku wykazał niemal 1,6 mln zł z działalności medycznej.

Po tych informacjach głos zabrała Naczelna Izba Lekarska, która wskazała na ryzyko związane z wprowadzeniem nowych przepisów. - Kiedy AOTMiT (Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji) ustala, ile NFZ zapłaci za leczenie pacjenta - wizytę u urologa czy leczenie raka - bierze pod uwagę wynagrodzenie personelu. Oznacza to, że fundusz już teraz posiada dostęp do informacji dotyczących zarobków lekarzy - powiedział Kosikowski.