Lecą głowy w Szpitalu Południowym. Dziwnym trafem dymisje omijają warszawskich polityków KO, którzy zasiadają we władzach tej placówki. Czy to miał na myśli premier, żądając politycznej odpowiedzialności za kryzys z radnym-lekarzem milionerem?
Sprawa politycznych nadużyć w Szpitalu Południowym jest jednym z największych kryzysów wizerunkowych Koalicji Obywatelskiej ostatnich miesięcy. Przypomnijmy: Dawid Kacprzyk, 29-letni radny dzielnicowy KO, młody lekarz jeszcze bez specjalizacji, został w tym szpitalu koordynatorem szpitalnego oddziału ratunkowego. W rok zarobił tam astronomiczną kwotę 1,6 mln zł.
Szpital zaklinał się, że były to pieniądze wypłacone wg rynkowych stawek. Ale Kacprzyk musiałby przez rok pracować po kilkanaście godzin dziennie. - Jest wystarczająco dużo sygnałów, żeby warszawski samorząd, który dysponuje tym szpitalem, podjął decyzje personalne już w tej chwili - mówił w środę premier Donald Tusk. Mówił o odpowiedzialności przed prokuratorem i odpowiedzialności politycznej.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.








