Do naprawdę dobrych tekstów warto wracać. Przypominamy najchętniej czytane artykuły na Weekend.gazeta.pl>>>Zdrowy posiłek to podstawa dla prawidłowego rozwoju młodego organizmu. Co jednak robią rodzice, jeśli menu w szkole czy przedszkolu nie oferuje tego, co dziecko mogłoby zjeść?

– Poprzednia dyrektorka w przedszkolu powiedziała mi: "Żeby pani była świadoma, że powiem wszystkim nauczycielom i dzieciom, że pani dziecko jest chore, bo nie je mięsa" – mówi mama weganka, mieszkanka Sierakowic, liczącej około 20 tys. mieszkańców gminy na Pomorzu. Po tej rozmowie kobieta zrezygnowała z zapisania syna do placówki. – Dyrektorka się zmieniła, obecna nie widzi problemu w podgrzewaniu obiadów z domu. Czekam na miejsce w tym przedszkolu – mówi kobieta.Gotowanie własnych posiłków i liczenie na to, że w szkole czy przedszkolu zgodzą się na ich podgrzanie, to optymistyczny scenariusz, na który godzi się większość wegańskich rodziców. "Nie jest to najwygodniejsze, ale przynajmniej jest opcja" – pisze inna mama ucznia na lokalnej wegańskiej grupie na Facebooku.Daria Krupińska, mama córek w wieku sześć i osiem lat, też mieszka w małej miejscowości na Pomorzu. – Jak mieszkaliśmy w Trąbkach Wielkich niedaleko Pruszcza Gdańskiego, to z wegańskimi posiłkami w publicznym przedszkolu nie było problemu – mówi.Tam produkty do kuchni dostarczała firma, która specjalizuje się w mięsie, ale w ofercie ma też roślinne alternatywy.