Dwi rzuciła papierami w maju. Chodziło nie tylko o pieniądze, ale także o nieludzkie traktowanie. Była pracownica Thai Bali Spa opowiada o tym, jak wygląda ta praca.

- Zszokowało mnie, gdy koleżanka z pracy powiedziała, że jeśli nie posprzątamy salonu idealnie i jakiś klient złoży skargę, to firma utnie nam pensję w ramach kary. I ostrzegała: "Musisz bardzo uważać na to, jak korzystasz z pralki w salonie, bo jak się zepsuje, to musimy za nią zapłacić z własnej kieszeni" - opowiada mi Dwi, masażystka pochodząca z indonezyjskiej Sumatry.

Jej historia dotyczy pracy w sieci salonów masażu Thai Bali Spa. O tym, jak traktowani są tam pracownicy napisałem w reportażu 11 maja. W tej opowieści brakowało wypowiedzi przedstawicielek grupy, która traktowana jest najgorzej. To masażystki z krajów Azji Południowo-Wschodniej, które - jak ujawniłem - w zdecydowanej większości śpią na zapleczach salonów, w których pracują.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny