Dwi o pracy w Thai Bali Spa: - Nie mogłam ruszać się z bólu, każdy kawałek ciała pulsował. Powiedziałam: "Błagam, nie dawajcie mi ośmiu klientów dziennie. Mogę złamać rękę, a przecież pracuję bez żadnego ubezpieczenia". Usłyszałam, że takie są zasady firmy.

11 maja napisałem reportaż, w którym ujawniłem, jakie są realia pracy w największej w kraju sieci masażu - Thai Bali Spa. W samej Warszawie i okolicy było 31 salonów. Po publikacji materiału zamknięto lokal na Powiślu. Podobno dlatego, że cieszył się niewielkim zainteresowaniem.

Sytuacja Polek na recepcji, czyli bohaterek mojego tekstu, jest zła, ale położenie ich byłych lub obecnych koleżanek z Azji jest zdecydowanie gorsze. - Żyją jak w slumsach. Śpią na piętrowych łóżkach w brudzie, syfie i wilgoci, z grzybem na ścianach - mówiła mi Dominika. Te łóżka znajdują się najczęściej na zapleczach salonów, w których pracują, czasem nawet w piwnicach. Za swoją pracę masażystki otrzymują niepełne, opóźnione i wypłacane w gotówce pensje.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.