Z elewacji budynków w zagadkowy sposób znikały warte tysiące złotych klimatyzatory. Monter i zarazem złodziej z powiatu piaseczyńskiego przygnieciony długami, wykorzystał swój fach, by przetrwać. Cenę za to zapłacą lokatorzy i lokalni przedsiębiorcy.

Zaczęło się niemal niezauważalnie. Najpierw urządzenie zniknęło z budynku przy ulicy Szkolnej w Piasecznie. Kilka dni później podobny los spotkał elewacje przy ulicy Nefrytowej oraz Pod Bateriami. Gdy sygnały zaczęły napływać również z sąsiedniej Góry Kalwarii i Józefosławia, stało się jasne, że lokalna społeczność ma do czynienia z serią przestępstw.

Wspólnym mianownikiem wszystkich kradzieży była precyzja. Agregaty klimatyzacyjne, ważące nierzadko po kilkadziesiąt kilogramów i wymagające specjalistycznej wiedzy przy odłączaniu instalacji, znikały bez śladu i bez zbędnego hałasu. Dla laika byłoby to trudne, ale dla specjalisty niemal rutynowe.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny