13 sierpnia 2026, 06:46
Do Sądu Okręgowego w Warszawie wpłynął wniosek byłego wiceministra sprawiedliwości, obecnie posła PiS Marcina Romanowskiego, o wydanie listu żelaznego. Przesyłka została nadana w Tyraspolu, na terenie Naddniestrza. Po tym, gdy pojawiły się wątpliwości w kwestii autentyczności pisma, głos zabrał pełnomocnik polityka PiS.
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
Wniosek Marcina Romanowskiego wpłynął do sądu w ubiegłym tygodniu, we wtorek (4 sierpnia). Korespondencja została nadana w Tyraspolu na terenie Naddniestrza, separatystycznego regionu Mołdawii. Polityk Prawa i Sprawiedliwości oświadczył w tym piśmie, że stawi się do sądu lub do prokuratora, pod warunkiem, że nie zostanie aresztowany (list żelazny). Decyzję w sprawie listu żelaznego sędzia referent podejmie po zapoznaniu się z tymi aktami oraz ze stanowiskiem prokuratora.
Rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak potwierdził, że prokuratura otrzymała kopię wniosku. Dodał, że dokument jest "podpisany osobiście" przez Romanowskiego. Poseł PiS poinformował też, że "zgodnie z prawem w sposób legalny, ma wydany paszport na inną tożsamość, na podobnej zasadzie jak świadkowie koronni, aby swobodnie poruszać się poza Unią Europejską".












