Nie miejmy złudzeń - obecność byłego wiceszefa resortu sprawiedliwości w Naddniestrzu to żaden przypadek. Na taki krok musiała paść wyraźna zgoda ze strony Moskwy. Mówimy o strefie całkowicie kontrolowanej przez Rosję, w której to wyłącznie Kreml decyduje o tym, kto i na jakich warunkach otrzymuje schronienie - mówi "Wyborczej" gen. Roman Polko.
Dorota Roman: Polityk, były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS Marcin Romanowski przez lata współdecydował o strategicznych obszarach w Ministerstwie Sprawiedliwości. O czym świadczy to, że dziś - jak wszystko na to wskazuje - znajduje się w bezpośredniej strefie wpływów Kremla?
Gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM: Mamy już w niestety w naszej najnowszej historii przypadek sędziego Tomasza Szmydta, który uciekł na Białoruś. Mówimy o człowieku, który bezpośrednio kierował procesami weryfikacji i decydował o tym, kto w Polsce otrzyma dostęp do informacji niejawnych.












