Satelita LINK miał podlecieć do obserwatorium Swift, które należy do NASA, chwycić je i przenieść na wyższą orbitę. Po starcie sam jednak wpadł w niekontrolowany ruch obrotowy. Nad Ziemią rozgrywa się teraz akcja jak z wiersza Tuwima o dziadku i rzepce.

Nad Ziemią trwa operacja odzyskiwania kontroli nad satelitą LINK, który miał przeprowadzić niezwykłą misję serwisową w kosmosie. Miał uratować kosmiczne obserwatorium Swift, jedne z najważniejszych narzędzi do badania rozbłysków gamma oraz innych gwałtownych zjawisk zachodzących we Wszechświecie.

LINK wystartował 3 lipca. Przez pierwsze tygodnie wszystko przebiegało zgodnie z planem. Później satelita zaczął obracać się chaotycznie, stracił zdolność stabilnego ustawienia i miał coraz większe problemy z utrzymaniem łączności z kontrolerami na Ziemi.

kalendarium

WIECZÓR WYBORCZEJ