Na dnie Jeziora Pilchowickiego przez dziesiątki lat osadzały się toksyczne odpady z działalności m.in jeleniogórskiej Celwiskozy. Remont największej kamiennej zapory w Polce poruszył osady. Czy lubuskiemu odcinkowi Bobru, który odzyskał kilka lat temu czystość, grozi katastrofa?

- Bóbr odżył kilka lat temu. Był na tyle czysty, że w zakolach rzeki kąpały się dzieci. Czeka nas powrót do czasu PRL, gdy rzekę pokrywała żółto-szara piana? Co ze spływami rzeką, turystyką? - martwią się mieszkańcy Nowogrodu Bobrzańskiego. Bóbr przecina miasto, daje wytchnienie w upalne dni. Mieszkańcy od kilku dni nie mogą się do niego zbliżać. Wydano ostrzeżenia.

Od lutego trwa remont poniemieckiej kamiennej zapory w Pilchowicach. Prace rozpoczęto od spuszczania wody. Pod koniec czerwca w niemal pustym Jeziorze Pilchowickim pojawiły się tony martwych ryb i skorupiaków. Zwierzęta spłynęły do Bobru. Nie tylko one, ale także szlam i toksyczne osady z dna jeziora. Wędkarze i ekolodzy mówią o "katastrofie ekologicznej". Szacują, że mogło zginąć 15 ton ryb.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.