Wiosną co najmniej dwa tygodnie w Potoku Służewieckim płynęła granatowa, śmierdząca ciecz, a aktywiści alarmowali o bobrze walczącym o życie. Teraz ratusz uważa, że wyniki badań mogą świadczyć o przedostawaniu się do potoku chemikaliów z terenu Lotniska Chopina. Port lotniczy odpiera zarzuty.

- Bobra zauważyliśmy w Stawie Służewieckim na tyłach pętli tramwajowej przy Puławskiej. To było 18 kwietnia. Był w bardzo złym stanie. Zmatowiały i osiwiały, oczy ledwo otwarte. Od razu było widać, że jest z nim coś nie tak. Złapałem go do transportera bez problemu, a przecież bobry zazwyczaj uciekają, to dość silne i aktywne zwierzęta. Ten był na skraju śmierci - opisuje Roman Głodowski ze stowarzyszenia Nasz Bóbr.

Uważa, że bóbr został zatruty przez zanieczyszczenia i chemiczne ścieki z Lotniska Chopina. Jego zdaniem zrzuty były dokonywane co najmniej od 10 kwietnia.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny