Prace bez nadzoru specjalistów od ochrony przyrody i niewstrzymanie zrzutu wody mimo - to niektóre wnioski z kontroli remontu zapory Pilchowice na rzece Bóbr. Urzędnicy zawiadomili prokuraturę w tej sprawie.

W związku z remontem Zapory Pilchowice trzeba było spuścić wodę z tamtejszego zalewu, co wiązało się z odławianiem żyjących tam ryb. 2 czerwca pojawiła się informacja o starcie drugiego etapu spuszczania wody "zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym i środowiskowym, pod nadzorem zespołu przyrodników". Odławianie ryb miało być „realizowane adekwatnie do rozwoju sytuacji".

18 czerwca spółka Tauron Ekoenergia informowała, że odłowy się zaczęły pod nadzorem ichtiologów i że „nie stwierdzono zastoisk z rybami". Jednak już wtedy, pod wpisem firmy, pojawiły się komentarze o śniętych rybach. Pod koniec czerwca w zbiorniku pojawiły się już tysiące martwych ryb, a wędkarze z Koła PZW Grodzkie Jelenia Góra mówili o katastrofie ekologicznej.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

MATERIAŁ PROMOCYJNY, 18+