Kolejarz Zdzisław M. założył z kolegą spółkę spedycyjną, która zarabiała krocie na zleceniach od państwowego, paliwowego giganta. Ile jest prawdy w legendzie o powiązaniach BGM z wojskowymi służbami?
Gdzie są chłopcy z BGM. Część 3. "M" jak Zdzisław M.
W poprzednich odcinkach.
Wraca sprawa spółki BGM ("B" to Jan B., "G" to Arkadiusz G., a "M" to Zdzisław M.), która na początku wieku była największym prywatnym importerem paliw w Polsce. Prokuratura oskarżyła wtedy jej właścicieli o kierowanie aferą paliwową, jednak po kilkunastu latach procesów sądy uniewinniły "baronów paliwowych", uznając, że to ich kontrahenci, a nie właściciele BGM oszukiwali państwo, kradnąc zawarte w cenie paliwa podatki. Chodziło o setki milionów złotych. Dzisiaj cała trójka domaga się od państwa polskiego ogromnych pieniędzy – to zadośćuczynienia i odszkodowania za niesłuszne areszty, cierpienia, utratę dobrego imienia i plajtę ich firm.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.









