Karetka pogotowia dwa razy zawiozła Natalię Parkietną na SOR w Zagłębiowskim Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej. Zabiegu jednak nie przeprowadzono.
36-letnia Natalia Parkietna z Dąbrowy Górniczej w nocy z 28 na 29 maja poczuła silny ból brzucha. Zadzwoniła po pogotowie. Karetka zabrała ją na SOR w Zagłębiowskim Centrum Onkologii.
- USG wykazało, że mam kamicę pęcherzyka żółciowego. Złóg miał trzy centymetry. Od osoby wykonującej badanie usłyszałam, że jest on do natychmiastowego usunięcia. Wypisano mnie jednak do domu. Przepisano leki oraz skierowanie do poradni chirurgii ogólnej, by tam przeprowadzić zabieg. Chciałam, by wykonano go w szpitalu. Usłyszałam, że jest to możliwe dopiero w październiku, bo jest kolejka oczekujących - relacjonuje pani Natalia.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny















