Adam pamięta, jak obudził się w nocy, by nakarmić córeczkę. Wydało mu się, że Anastazja nie oddycha. Nie wyczuł pulsu. Na lusterku, które podsunął pod nosek dziecka, nie pojawiła się para.
Prokuratura Okręgowa w Białymstoku postawiła po sześciu latach śledztwa zarzuty rejestratorce z Dziecięcego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Adam opowiada, że do gorączkującej 10-dniowej Anastazji nie chciała wezwać lekarza. Według niego stało się tak, bo nie znał jeszcze PESEL-u noworodka.
To był kwiecień 2020 roku. Najgorszy moment pandemii, kiedy w wiadomościach mówili tylko o liczbach, a ludzie żyli między komunikatami o zagrożeniu, między zakazami a własnym rozsądkiem. Adam Kowalski doskonale pamięta strach - ten z telewizora, internetu, z rozmów ze znajomymi, z rodziną. Nie dało się od niego uciec: codzienne informacje mówiły o tym, ile osób zachorowało, ile zmarło. I ta niewiedza, jak groźna jest choroba. Właśnie wtedy, w samym środku pandemii, Agnieszce i Adamowi Kowalskim urodziła się druga córka, Anastazja. Poród przyjął ojciec.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.













