Mielibyście zgon pod murem szpitala - powiedziała pani Irena ordynatorowi Szpitalnego Oddziału Ratunkowego imienia Ludwika Rydygiera w Krakowie po tym, gdy zobaczyła swojego byłego męża po wypisie z SOR. Po naszej publikacji sprawą zajmuje się Rzecznik Praw Pacjenta.
Syn odbiera telefon z pracy swojego ojca. Słyszy, że z jego tatą od pięciu dni nie ma kontaktu, nie przychodzi do zakładu, nie odpowiada na telefony.
- Wsiadamy w samochód i jedziemy do jego mieszkania. Zastajemy go w dziwnym stanie. Nie jest do końca świadomy, nie wie, co się dzieje. Mówi, że zgubił legitymację ubezpieczeniową i że stało się to w zeszłym tygodniu, gdy był w szpitalu. Ale on w żadnym szpitalu nie był! - opowiada nam pani Irena, była żona 60-letniego pana Wojciecha. Kobieta wezwała karetkę, a pan Wojciech trafił na SOR do szpitala im. Ludwika Rydygiera w Krakowie. Ta historia wydarzyła się 4 maja.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Materiał promocyjny













