Trzeba wstrzymać nagłe przyjęcia pacjentów. Nie jesteśmy w stanie zapewnić im bezpieczeństwa - alarmują kierownicy oddziałów w IPiN. Dyrektor Sylwia Szepelawa: - Zgłoszenia nie znajdują potwierdzenia w faktach.

21 maja od jednego z pracowników Instytutu Psychiatrii i Neurologii otrzymałam informację, że tego dnia w placówce zmarła pacjentka. Twierdził, że wcześniej kobieta przez kilkanaście godzin miała czekać na przetoczenie krwi. Informator poprosił o zbadanie sprawy. Mówił, że problemy z „krwią" zaczęły się, kiedy szpitalne laboratorium diagnostyczne przejęła nowa firma. Stało się to 30 kwietnia o godz. 15.30. Tuż przed majówką.

W IPiN, jak w każdym szpitalu, działa laboratorium diagnostyczne. W nim jest badany materiał biologiczny np. krew pacjentów hospitalizowanych na oddziałach. Kilkanaście lat temu IPiN zatrudniał własnych diagnostów, potem jak większość placówek medycznych, tnąc koszty, zaczął zlecać prowadzenie swojego laboratorium wyspecjalizowanym firmom zewnętrznym. Przetargi organizowane są co kilka lat. Wygrywają w nich różne firmy w zależności od złożonej oferty.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.