Mój tata leżał w tym szpitalu 80 dni. Pokonały go zakażenia szpitalne, brak higieny i niedożywienie - mówi Edyta Sitek. Szpital odpiera zarzuty i tłumaczy, że nie doszło do zaniedbań.
- Tata miał ogromną wole życia, planował święta Bożego Narodzenia i letnie wakacje. Nie jadł z powodu gorączki, splątania i przyjmowania silnych leków ratujących życie, które praktycznie uniemożliwiały trawienie, czego nikt tu nie brał pod uwagę - uważa córka zmarłego Stefana Sitka. Na oddział kardiologii i chorób wewnętrznych Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Przybyszewskiego w Poznaniu mężczyznę przyjęto 23 października 2025 r. Zmarł 11 stycznia.
O podobnej historii z tego samego szpitala pisaliśmy w grudniu ubiegłego roku. 81-letnia Stanisława zmarła w sierpniu 2024 r. na oddziale chorób wewnętrznych i diabetologii, położonym po sąsiedzku do tego, na którym leżał Stefan Sitek. Córki pacjentki skarżyły się na fatalne warunki, zakażenia szpitalne i nieprawidłowe zasady izolacji zakażonych chorych, na niegrzeczny personel i głodzenie pacjentów, którzy nie mogli sami jeść szpitalnych porcji. Mówiły też o próbach pozbycia się umierających z oddziału.
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.













