Córka "dziedziczy" stanowisko dyrektorskie po matce. Naczelniczka w czasie pracy zachęca do podjęcia prywatnych studiów, które prowadzi. Podwładna wiesza szynkę na drzwiach naczelnika, a inna chodzi po cytryny dla przełożonej. To wszystko w Urzędzie Stanu Cywilnego w Warszawie.

- Prezydent Rafał Trzaskowski był informowany o tym, że w Urzędzie Stanu Cywilnego m.st. Warszawy córka "odziedziczyła" stanowisko zastępcy dyrektora po matce – mówi pracownik A zatrudniony w USC. - Córka to Karolina Sorbian-Jamiołkowska, w poprzedniej kadencji pracowała dla prezydenta Pruszkowa, który tworzył koalicję z PiS. Po jego porażce w wyborach samorządowych znalazła schronienie u nas. Zresztą nie ona jedna.

Pracownik B kwituje: - W warszawskim USC od ponad dwóch dekad działa system klanowy. Pracują tu dzieci i dalsza rodzina naszych przełożonych. Kierownicze stanowisko sprawuje nawet były zięć poprzedniej zastępczyni dyrektora Danuty Sorbian.

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.

Materiał promocyjny